Tajne, JAK GDYBY jawne

Trudno przejść obojętnie wobec wydarzeń listopadowej sesji Rady Miasta. I bynajmniej nie mam na myśli tematu rond, bo to sztucznie rozdmuchany temat, do którego wracać nawet nie mam zamiaru. Bo nie warto. Chodzi mi raczej o postawy, które zaprezentowali ludzie, którzy – z racji pełnionych przez siebie funkcji – powinni stać na straży prawa i praworządności. A tymczasem wypowiadali słowa, które świadczą o ich braku znajomości przepisów prawa. I które nigdy paść nie powinny…

Głównymi aktorami tego niecodziennego spektaklu niekompetencji byli: Przewodniczący Rady Miasta, p. Ryszard Zelinka oraz wtórująca mu (O ZGROZO!!) radca prawna Urzędu  Miasta Oleśnicy. O ile się nie mylę, to funkcję tę pełni p. Ewa Stręk.

JAK GDYBY najbardziej kompromitującym dla p. Przewodniczącego momentem był ten, w którym zebrani na sali obrad usłyszeli JAK GDYBY jego autorską interpretację/definicję głosowania TAJNEGO:

„Jest to głosowanie w swoisty sposób JAWNE, bo pan głosuje podnosząc JAK GDYBY rękę. JAK GDYBY – to jest moja interpretacja, zaraz wygłosi JĄ Pani mecenas…”

Później tę JAK GDYBY interpretację potwierdziła pani mecenas:

„Zaproponowany tutaj sposób głosowania jest głosowaniem jawnym, ponieważ wszystkie karty do głosowania (…) będą potem podpięte do protokołu i będą mogły być sprawdzone. Jest to pewien sposób głosowania JAWNEGO.”

Żeby nie było, że przywołuję wypowiedzi wyrwane z kontekstu – całości dyskusji można wysłuchać TUTAJ.

I pomimo uzasadnionych wątpliwości co do trafności tej interpretacji i orzecznictwa p. mecenas, radni głosowali w sposób tajny. Niby tajny, ale JAK GDYBY jawny. Czyli jawny, ale JAK GDYBY nie do końca… Stawiając JAK GDYBY krzyżyk podnosili JAK GDYBY rękę, chociaż tak naprawdę jej nie podnosili. „JAK GDYBY” chyba jednak robi pewną różnicę…

Tak ewidentnego naruszenia prawa sala obrad w oleśnickim ratuszu chyba jeszcze nie widziała. Wystarczy zapoznać się z §21 Regulaminu Rady Miasta Oleśnicy, który mówi:

Głosowania na sesji są jawne, chyba że obowiązek głosowania tajnego wynika z przepisów prawa.

Jest jeszcze wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, oznaczony numerem II SA 821/96 (oraz dziesiątki podobnych wyroków). W jego uzasadnieniu można przeczytać:

„W świetle art. 3 ust. 1 ustawy o samorządzie terytorialnym o ustroju gminy stanowi jej statut. Precyzja rozwiązań ustrojowych przyjętych w statucie powinna być wzorowana na tej ustawie również w części dotyczącej głosowania tajnego, wykraczającej poza przypadki podane w ustawie. Po dokonaniu wspomnianej oceny rodzajów spraw, których swoisty charakter przemawia za większą przydatnością głosowania tajnego, wyszczególnienie takich spraw powinno znaleźć się w statucie. W razie jednak przewidywania możliwości przeprowadzenia głosowania tajnego także w innych sprawach, trudnych do wyliczenia podczas uchwalania statutu, konieczne jest w ocenie Sądu określenie w nim stosownej procedury /np. wniosek określonej liczby radnych, klubu radnych, komisji/, zapobiegającej nadużywaniu tego trybu głosowania.

We wciąż obowiązującym Regulaminie Rady Miasta nie ma zapisów o konieczności przeprowadzania głosowania tajnego w sytuacjach innych, niż te określone w ustawie o samorządzie gminnym, więc powołując się powyższy wyrok NSA można śmiało stwierdzić, że:

  • forsowanie głosowania tajnego przez Przewodniczącego Rady Miasta było niezgodne z obowiązującym Regulaminem RM;
  • zgłaszane przez radnych wnioski formalne o przeprowadzenie tajnego głosowania były niezgodne z Regulaminem RM;
  • autorska interpretacja definicji tajnego głosowania wygłoszona przez Przewodniczącego Rady Miasta to JAK GDYBY ewenement na skalę światową;
  • eksperckie (sic!) stanowisko pani mecenas w świetle obowiązującego prawa brzmi niemal jak HEREZJA.

Swoją drogą, ciekaw jestem kto dał pani mecenas dyplom? 🙂

A najśmieszniejsze (lub najtragiczniejsze) jest to, że ogromna większość radnych pokornie łyka to, co im się wmawia… Bezmyślnie, bez chwili zastanowienia, bez refleksji.

Chciałbym doczekać czasów, w których ludzie piastujący stanowiska: urzędnicze lub nieurzędnicze, sprawujący mandaty powierzone im w wyborach (nomen omen: TAJNYCH!), brali odpowiedzialność za swoje słowa. By przestrzegali prawo, które przecież sami stanowią…

I na zakończenie, opisane tu wydarzenia z listopadowej sesji podsunęły mi pomysł na nowy cykl, w którym będę umieszczał mniej lub bardziej oficjalne, (ale zawsze potwierdzone!) wypowiedzi osób sprawujących władzę, piastujących stanowiska:

Zapraszam na stronę z cytatami ZŁOTOUSTYCH!

Dodaj komentarz