Tag Archives: Atol

Jak tworzy i stosuje się prawo w Oleśnicy

Przez ostatnie dwa tygodnie wszyscy byliśmy świadkami dyskusji nad rozszerzeniem oferty miejskiej spółki OKR Atol dla swoich klientów o sprzedaż alkoholu. Ma to być wzbogacenie oferty, wyjście na przeciw oczekiwaniom, akceptacja stanu faktycznego (bo niby nie wolno, a ludzie i tak wnoszą) i wreszcie sposób na symboliczne chociaż łatanie dziury w budżecie spółki.

Nie będę się rozwodził nad tym, czy to dobry pomysł, czy zły. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy mają swoje argumenty. Tymczasem problem jest dużo poważniejszy – natury formalno-prawnej.

Oto bowiem Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Przeciwdziałania Narkomanii, popularnie nazywana „alkoholówką”, której przewodniczy jedna z radnych, przyznała już spółce koncesję na sprzedaż alkoholu. I należy zastanowić się, czy robiąc to, wzięła pod uwagę wciąż obowiązujące prawo lokalne, a konkretnie Uchwałę nr XXXVII/284/2013 Rady Miasta Oleśnicy z dnia 29 października 2013 roku w sprawie przyjęcia regulaminu korzystania z pływalni na terenie Miasta Oleśnicy?

Uchwalony przez Radę Miasta poprzedniej kadencji i wciąż obowiązujący „Regulamin korzystania z pływalni na terenie Miasta Oleśnicy” w dwóch punktach odnosi się do spraw związanych z alkoholem. § 3.1.3 tegoż regulaminu brzmi:

By spełnić ten warunek, teren bezpośrednio sąsiadujący z wiatą odgrodzono zgrabnym ogrodzeniem od części basenowej i w ten sposób wytyczono teren rekreacyjny, na którym prowadzona spółka będzie mogła legalnie prowadzić sprzedaż alkoholu. Formalnie, teren pływalni pozostaje wciąż wolny od sprzedaży i podawania alkoholu. Wszystko zgodnie z literą prawa. Trzeba będzie tylko dopilnować, żeby klienci raczyli się alkoholem na miejscu, a nie w części basenowej.

Ale jest jeszcze § 3.1.1 regulaminu, który mówi:

Z formalnego punktu widzenia, spełnienie tego punktu regulaminu oznaczałoby, że klient, który z terenu pływalni wejdzie na teren rekreacyjny, zakupi sobie drinka, wypije i… nie będzie już mógł wrócić na teren pływalni, bowiem będzie już „po spożyciu”. W przeciwnym razie, zostanie złamane prawo. I w tym momencie ktoś powie, że „tak już było od lat, że ludzie na basenie pili alkohol i po spożyciu wracali na basen”. Jasne. Ale tym razem to spółka miejska – jaką jest Atol – jawnie przyłoży do tego rękę.

Jestem ciekaw, czy „alkoholówka” przy przyznawaniu koncesji Atolowi wzięła pod uwagę ten konkretny punkt regulaminu – przypomnę – uchwalony przez Radę Miasta? Zadałem to pytanie na dzisiejszej sesji, ale nie doczekałem się odpowiedzi. Prawdę mówiąc nie sądzę, by komisja alkoholowa zadała sobie trud i przyjrzała się warunkom, w jakich w Atolu sprzedawany będzie alkohol i odniosła je do zapisów prawa lokalnego.

Nie mam zamiaru nikomu podpowiadać, ale można było przecież wcześniej pomyśleć o tym, by najpierw zmienić regulamin, a później przyznać koncesję.

Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że tak właśnie tworzy się i stosuje prawo w Oleśnicy: OD TYŁU. Miało być „sprawnie zarządzane miasto”, a mamy wielokrotnie łamany Statut Miasta Oleśnica. I radnych „Oleśnicy Razem” z burmistrzem, którzy w tym problemu nie widzą.

Apel obywatelski

W związku z ostatnimi doniesieniami medialnymi dotyczącymi wypowiedzi Burmistrza Jana Bronsia na temat strat przynoszonych przez ATOL sp. z o.o., w który miał on już „na etapie planowania inwestycji” wiedzieć – a nawet wręcz zakładać – że spółka będzie deficytowa i że miasto – zawsze i mimo wszystko – będzie pokrywać straty spółki, zwracam się z obywatelskim apelem do internautów – czytelników DlaOlesnicy.org – o pomoc w odnalezieniu materiału źródłowego, czyli archiwalnej wypowiedzi, w której RZECZYWIŚCIE TAKIE STWIERDZENIA PADŁY.

Apel ten kieruję również do redakcji WSZYSTKICH oleśnickich mediów: portalu MojaOlesnica.pl, Panoramy Oleśnickiej i portalu Olesnica24.com oraz Oleśniczanina i portalu olesnica.naszemiasto.pl. Z pewnością dysponują one przepastnymi archiwami własnymi – zarówno papierowymi, dźwiękowymi, jak i video – w których z pewnością taka wypowiedź by się znalazła. Może to być nagranie z sesji Rady Miasta, protokół komisji rady, wywiad lub korespondencja, itp. itd…

Warunki są dwa:

  1. materiał musiałby zostać zarejestrowany przed zakończeniem budowy (czy też rozbudowy) ATOLA, a więc przed lutym 2012 roku, kiedy to dokonano ostatecznego otwarcia rozbudowanego kompleksu;
  2. w materiale powinno paść wyraźne stwierdzenie, że ATOL deficytowy będzie zawsze (!!!) i że Urząd Miasta będzie zawsze (!!!) musiał pokrywać straty swojej spółki z miejskiego budżetu.

Wszelkie sygnały, ślady takich wypowiedzi proszę kierować na mój adres mailowy: siedlaq@gmail.com.

Sprawa jest o tyle istotna, że skoro istniały takie prognozy, że ATOL będzie wiecznie niedochodową spółką, to nie wyobrażam sobie, by wówczas Burmistrz zataił je przed opinią publiczną. Należy zatem przyjąć założenie, że do mediów takie informacje się przedostały i że gdzieś media je odnotowały.

Przyznam szczerze, że przeszukałem oleśnicki internet wzdłuż i wszerz, i na żadną taką wypowiedź nie natrafiłem. A bardzo chciałbym móc wierzyć słowom Burmistrza Jana Bronsia. Jest to kwestia zaufania mieszkańca Oleśnicy do osoby, która sprawuje władzę, ot co…

normal_atol

Ściema, nie ulga

W najbliższą środę nasi rajcowie będą głosowali nad projektem uchwały w sprawie zwolnień od podatku od nieruchomości w ramach pomocy de minimis. Autorem projektu jest – a jakże – Burmistrz Jan Bronś.

Osobom niewtajemniczonym może się wydawać, że taka uchwała jest jak najbardziej słuszna, bowiem promuje rozwój przedsiębiorstw i tworzenie nowych miejsc pracy na zasadzie: wybudujesz się, rozwiniesz swoją działalność i stworzysz nowe miejsca pracy (od 5 w górę), to miasto w nagrodę zwolni cię z podatku od nieruchomości. Jaki to wspaniały gest ze strony pana Burmistrza!

Nic bardziej mylnego!

Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach.

Szczegół pierwszy: do kogo adresowana jest uchwała? Sektor usług raczej się nie buduje, lecz wchodzi na nieruchomości już wybudowane. Pod sektor przemysłu specjalnie utworzono i uzbrojono działkę przy ul. Krzywoustego, którą ktoś kiedyś szumnie nazwał tzw. „Strefą Aktywności Gospodarczej”. I ów przemysł jakoś się do tej strefy nie garnie, przez co oleśnicka „strefa aktywności gospodarczej” co roku pięknie zarasta krzaczorami i innym zielem wszelakim. Zresztą, podobno (!!!) trwają starania, by strefę gospodarczą utworzyć na lotnisku. Przemysł, który od co najmniej kilku lat skrzętnie omija Oleśnicę – odpada.

Więc jaki jest target?

Wystarczy spojrzeć na nagłówki naszych lokalnych mediów:

Centrum Zielony zostanie zburzone. Na jarmarku zbudują Aldi (Oleśniczanin)

Lidl szuka miejsca w Oleśnicy (Oleśniczanin)

Kolejny market osiedlowy: Netto czy Eko? (Oleśniczanin)

Nowe supermarkety w Oleśnicy? (MojaOlesnica.pl)

Galeriowy zawrót głowy (Panorama Oleśnicka)

Chyba nikt nie ma już wątpliwości, kto będzie największym beneficjentem planowanych zwolnień podatkowych…

Szczegół drugi: w tej dziwnej uchwale, pod przykrywką ulgi podatkowej pan Burmistrz próbuje przemycić dopłaty do bieżącej działalności deficytowej spółki OKR ATOL sp. z o.o. §4 zgłoszonego projektu mówi:

„Zwalnia się od podatku od nieruchomości: grunty, budynki lub ich części oraz budowle lub ich części – związane z prowadzeniem działalności gospodarczej w zakresie prowadzenia publicznych krytych i otwartych basenów kąpielowych oraz lodowisk.”

Od prawie samego początku swojego istnienia ATOL jest spółką deficytową. Rok 2012 spółka zamknęła w wynikiem 941 tys. na minusie. Rok 2013 – 959 tys. na minusie. Co roku podnoszony był temat dopłat do działalności z miejskiego budżetu. Burmistrz zapowiedział, że ATOL straty przynosił, przynosi i BĘDZIE PRZYNOSIŁ. Żeby wytrącić „atolowym oponentom” z ręki argument o deficycie spółki, pan Burmistrz wpadł na genialny w swojej prostocie pomysł: otóż pan Burmistrz szerokim gestem będzie umarzał ATOLowi podatek od zajmowanych nieruchomości. Bo łatwiej i wygodniej jest zwolnić niedochodową spółkę z należnego podatku, niż ją zrestrukturyzować i zwolnić wiernego, acz miernego prezesa, który się na prezesa nie nadaje.

Swoją drogą – czy to nie jest krok w kierunku kreatywnej księgowości?

Uncle_sam_nieomylny_

Bardzo subiektywne podsumowanie 2013

Do końca roku pozostały 2 dni, więc podsumowanie czas zacząć. Bardzo subiektywne, bardzo niepoważne. Szanowni Państwo: oto moje prywatne, bardzo tendencyjne wyróżnienia za rok 2013.

Nagroda im. Joli Rutowicz wraz z tytułem Oleśnickiego Celebryty Roku 2013 wędruje do wiceburmistrza Piotra Pawłowskiego – za najbardziej żenujący występ w mediach. Chodzi oczywiście o jego pokrętne tłumaczenia na temat (nie)służbowego wyjazdu do braterskiego Tichwina podczas zwolnienia lekarskiego. Jego słowa: „w tym czasie mógłbym być nad morzem, w Szwajcarii…” powinny wejść na stałe do kanonu cytatów ludzi znanych. Znanych z tego, że są znani…

Nagroda Piuu Bziuu im. Chrisa Cieszewskiego i Antoniego Macierewicza za niezwykle „profesjonalne” przygotowanie lotniskowej inwestycji przyznaję WSZYSTKIM osobom i podmiotom zaangażowanym bezpośrednio lub pośrednio w ten ambitny projekt. Również tym, którzy wpierw deklarowali wsparcie, a później się ostentacyjnie wypięli. Dzięki nim o Oleśnicy usłyszała cała Polska od Bałtyku po Tatry. I wszyscy złapali się za głowę, jak można było to tak spartolić??!!

Nagroda specjalna – Gołąbek Pokoju – wędruje do p. Zdzisława Kierkicza, za stoicki spokój i opanowianie, którym upust dawał wielokrotnie w swoich medialnych wystąpieniach i którymi zjednał sobie całą rzeszę zwolenników i naśladowców. Zupełnie nikt nie powinien czuć się urażony stonowanymi słowami p. Kierkicza: począwszy od powiatowych urzędników, prezesów lotniczej spółki, starosty, a na pracownikach Urządu Lotnictwa Cywilnego kończąc. Jego wyważone, niezwykle delikatne wypowiedzi stanowiły nieocenioną pomoc w realizacji projektu oleśnickiego lotniska. Oaza spokoju!

Nagrodę im. Edyty Górniak za całokształt twórczości artystycznej przyznaję wiceburmistrzowi Piotrowi Pawłowskiemu, który w tym roku wydał płytę z piosenkami religijnymi. Oleśnica może się pochwalić śpiewającym burmistrzem. Szkoda tylko, że tak późno ujawnił swój talent, może wybrałby estradę zamiast polityki? Wówczas oszczędziłby nam wszystkim co najmniej kilku powodów do zażenowania…

Tytuł Macho Roku 2013 przyznaję wiceburmistrzowi Henrykowi Bernackiemu (SLD), za jego prywatną opinię na temat Szwedek:

„Znają swoje miejsce w szeregu!”

Nagroda im. Nadszyszkownika Kilkujadka wędruje do p. Ryszarda Zelinki, wieloletniego Przewodniczącego Rady Miasta. Swoimi decyzjami pokazuje kto w Oleśnicy JEST PRAWEM i kto PRAWO STANOWI! Na przestrzeganiu prawa Pan Przewodniczący zjadł zęby! Na pohybel malkontentom, Młodym Demokratom  i opozycji!

Tytuł Liczyhrabiego należy się Burmistrzowi Janowi Bronsiowi, który tak liczył mieszkańców Oleśnicy i liczył, że doliczył się trzech różnych liczb i każdej z nich używał w zależności od kontekstu, potrzeb własnych i własnego widzimisię. Mówił o 35 tysiącach, gdy zabierał się za wyliczenia stawek opłat śmiecowych; później wspominał o 31 tysiącach, gdy uzasadniał niemożność obniżenia tych stawek; na koniec wyskoczył z 38 tysiącami, gdy mówił o widocznych i namacalnych efektach prowadzonej przez niego polityki i wizji Oleśnicy jako miasta dobrego do zamieszkania. Jak żyć, Panie Burmistrzu? Jak żyć?

Źródło: Wikipedia.org

Nagrodę im. Jurka Kilera otrzymuje Sekcja Promocji Miasta. Jurek Kiler był profesjonalnym kilerem w każdym calu. Sekcja promocji może aż tak profesjonalna nie jest, ale na pewno ZABIJA ŚMIECHEM – gdy pisze o „patrycjatach polskich”, za których całą odpowiedzialność zrzuca na jednego z radnych; gdy zamiast miasta promuje Martynę Wojciechowską; gdy zabiera się za historię miasta, które rzekomo promuje i myli się zaledwie o 50 latSekcja specjalna zawsze lojalna!

Nagrodę im. Henryka Kwinty przyznać należy p. Ryszardowi Gąsiorowi, prezesowi OKR „Atol” sp. z o.o. Ze spółki znika kasa (czytać: jest chronicznie niedochodowa), miasto dopłaca do niej ok. 1% swoich dochodów, a bezkarny prezes śmieje się z nas wszystkich i pokazuje UCHO OD ŚLEDZIA tym, którzy domagają się jego dymisji. Bo Burmistrz zapowiedział, że dopłacał będzie. Zawsze i mimo wszystko.

 

Święta prowda, tyż prowda i…

władca_lalek

Ksiądz Józef Tischner zwykł mawiać: „Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: święta prowda, tyż prowda i gówno prowda.” 

O tym, ile mądrości i ile prawdy jest w słowach księdza Tischnera, przekonać się można słuchając słów Burmistrza. Oto, w jaki sposób uzasadniał fakt, że miasto musi dopłacać do kompleksu rekreacyjnego „Atol”. Rzecz dzięje się w ratuszu podczas październikowej sesji Rady Miasta (29 października 2013, godz. 14:26)

„Kiedy w końcu przestaniemy dopłacać do aquaparku? Otóż, proszę Państwa: NIGDY […]. Ja przewiduję, że dofinansowanie roczne do kompleksu rekreacyjnego Atol […], będzie mieściło się w granicach między 800 tys., a 1 milion złotych i jeśli nie przekroczy tej kwoty, to trzeba powiedzieć, że gospodarka finansowa, że dbałość o koszty i wydatki prowadzona jest w sposób należyty i ciągły.”

I dalej Pan Burmistrz ciągnął swoją wersję swojej historii:

„Trzeba mieć świadomość, że uruchamiając Dom Spotkań z Historią, trzeba będzie dołożyć do jego funkcjonowania prawie 400 tysięcy. Uruchamiając halę sportową, trzeba było dołożyć prawie 800 tysięcy do funkcjonowania. Że uruchamiając ścieżki rowerowe i stawy, dzisiaj jest dołożenie na poziomie trochę ponad 100 tysięcy, ale tylko dlatego, że w ramach umowy, jest konserwacja jeszcze przez trzy kolejne lata. Takie są koszty funkcjonowania.”

Pan Burmistrz wypowiadał te słowa z takim zaangażowaniem, z taką pewnością siebie, że radni nawet nie śmieli mu przerywać. Spijali słowa z jego ust, zwłaszcza ci, należący do tzw. „Porozumienia Radnych”. Nie wiem o czym wówczas myśleli, ale ich posępne oblicza zdawały się mówić: „Dobrze Szef mówi! ŚWIĘTA PRAWDA!”

Cóż… Gdyby dalej trzymać się góralskiej teorii poznania, opowieść Burmistrza możnaby zaliczyć co najwyżej do kategorii „TYŻ PROWDA.” Dlaczego? Bo Pan Burmistrz – Nieomylny – by osiągnąć swój cel i przekonać radnych o tym, że Atol jest prawidłowo zarządzany, celowo przemilczał kilka ISTOTNYCH faktów…

Mianowicie:

1. Dom Spotkań z Historią będzie podlegał Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej; hala sportowa jest zarządzana przez Miejski Ośrodek Kultury i Sportu. Zarówno biblioteka, jak i MOKiS są INSTYTUCJAMI KULTURY w rozumieniu ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej, za pomocą których Miasto Oleśnica realizuje swoje zadania własne, określone przez ustawę o samorządzie gminnym (artykuł 7. tejże), a zakres i profil  ich działalności regulują ich statuty nadane im przez Radę Miasta Oleśnicy. Lwią część środków finansowych tych instytucji stanowią dotacje z budżetu miasta. Tymczasem OKR „Atol” jest SPÓŁKĄ Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ, w rozumieniu kodeksu spółek handlowych, w której 100% udziałowcem jest Miasto Oleśnica. Zatem już samo porównanie samorządowych instytucji kultury do spółki kapitałowej jest równie „trafne” i „skuteczne”, co porównywanie… Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej do eleganckiego klubu golfowego. Dla pierwszego pomoc społeczna jest działalnością statutową, dla drugiego – ewentualna działalność charytatywna to tylko wynik dobrej woli szefostwa. I tylko jeden z nich prowadzi działalność dochodową. I bynajmniej nie jest to MOPS…

2. O ile instytucje kultury wcale nie są instytucjami nastawionymi wyłącznie na dochód (chociaż owszem, niektóre mogą przynosić organowi prowadzącemu całkiem spore zyski), to już spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, jak każdą inną firmę, zakłada się po to, by po pewnym okresie dokapitalizowywania, zaczęła przynosić dochód. Tymczasem od Burmistrza dowiadujemy się, że jedyny udziałowiec spółki takich oczekiwań nigdy nie miał, nie ma i mieć nie będzie! Pan Prezes Atola ma komfortowe warunki pracy; nie musi się o nic martwić, bo Pan Burmistrz zapewnia, że miasto będzie ZAWSZE dopłacać do działalności Atola. Fajnie, prawda?

3. Może i pamięć mnie zawodzi, ale w 2006 roku, gdy powstawała spółka „Atol”, nikt nawet nie wspominał o stratach. Teraz, gdy strata sięgła 1 miliona złotych, dowiadujemy się, że TAK MA BYĆ, bo Pan Burmistrz liczył się ze stratami od samego początku! Natomiast warto przypomnieć, że rok 2006 był rokiem wyborów samorządowych – wówczas mówić o stratach „Atola” po prostu nie wypadało…

W ustach polityka, ostrożnie dawkowana prawda może stać się narzędziem do osiągania konkretnych celów. Zwłaszcza, gdy słuchaczami są nigdy niczego nieświadomi radni. Tacy są wyjątkowo podatni na manipulację…