Jak tworzy i stosuje się prawo w Oleśnicy

Przez ostatnie dwa tygodnie wszyscy byliśmy świadkami dyskusji nad rozszerzeniem oferty miejskiej spółki OKR Atol dla swoich klientów o sprzedaż alkoholu. Ma to być wzbogacenie oferty, wyjście na przeciw oczekiwaniom, akceptacja stanu faktycznego (bo niby nie wolno, a ludzie i tak wnoszą) i wreszcie sposób na symboliczne chociaż łatanie dziury w budżecie spółki.

Nie będę się rozwodził nad tym, czy to dobry pomysł, czy zły. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy mają swoje argumenty. Tymczasem problem jest dużo poważniejszy – natury formalno-prawnej.

Oto bowiem Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Przeciwdziałania Narkomanii, popularnie nazywana „alkoholówką”, której przewodniczy jedna z radnych, przyznała już spółce koncesję na sprzedaż alkoholu. I należy zastanowić się, czy robiąc to, wzięła pod uwagę wciąż obowiązujące prawo lokalne, a konkretnie Uchwałę nr XXXVII/284/2013 Rady Miasta Oleśnicy z dnia 29 października 2013 roku w sprawie przyjęcia regulaminu korzystania z pływalni na terenie Miasta Oleśnicy?

Uchwalony przez Radę Miasta poprzedniej kadencji i wciąż obowiązujący „Regulamin korzystania z pływalni na terenie Miasta Oleśnicy” w dwóch punktach odnosi się do spraw związanych z alkoholem. § 3.1.3 tegoż regulaminu brzmi:

By spełnić ten warunek, teren bezpośrednio sąsiadujący z wiatą odgrodzono zgrabnym ogrodzeniem od części basenowej i w ten sposób wytyczono teren rekreacyjny, na którym prowadzona spółka będzie mogła legalnie prowadzić sprzedaż alkoholu. Formalnie, teren pływalni pozostaje wciąż wolny od sprzedaży i podawania alkoholu. Wszystko zgodnie z literą prawa. Trzeba będzie tylko dopilnować, żeby klienci raczyli się alkoholem na miejscu, a nie w części basenowej.

Ale jest jeszcze § 3.1.1 regulaminu, który mówi:

Z formalnego punktu widzenia, spełnienie tego punktu regulaminu oznaczałoby, że klient, który z terenu pływalni wejdzie na teren rekreacyjny, zakupi sobie drinka, wypije i… nie będzie już mógł wrócić na teren pływalni, bowiem będzie już „po spożyciu”. W przeciwnym razie, zostanie złamane prawo. I w tym momencie ktoś powie, że „tak już było od lat, że ludzie na basenie pili alkohol i po spożyciu wracali na basen”. Jasne. Ale tym razem to spółka miejska – jaką jest Atol – jawnie przyłoży do tego rękę.

Jestem ciekaw, czy „alkoholówka” przy przyznawaniu koncesji Atolowi wzięła pod uwagę ten konkretny punkt regulaminu – przypomnę – uchwalony przez Radę Miasta? Zadałem to pytanie na dzisiejszej sesji, ale nie doczekałem się odpowiedzi. Prawdę mówiąc nie sądzę, by komisja alkoholowa zadała sobie trud i przyjrzała się warunkom, w jakich w Atolu sprzedawany będzie alkohol i odniosła je do zapisów prawa lokalnego.

Nie mam zamiaru nikomu podpowiadać, ale można było przecież wcześniej pomyśleć o tym, by najpierw zmienić regulamin, a później przyznać koncesję.

Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że tak właśnie tworzy się i stosuje prawo w Oleśnicy: OD TYŁU. Miało być „sprawnie zarządzane miasto”, a mamy wielokrotnie łamany Statut Miasta Oleśnica. I radnych „Oleśnicy Razem” z burmistrzem, którzy w tym problemu nie widzą.

Jakie działania podejmowano w sprawie procesu z TIWWALem? Zapytanie

Wynik meczu TIWWAL : Miasto Oleśnica – 1 : 0. Na razie. Piłka po stronie Burmistrza Oleśnicy. Ten powołuje ZDZS – Zespół do Zadań Specjalnych.

Zadania, które ów Zespół otrzymał są następujące:

  • przygotować apelację,
  • poszukać wsparcia z zewnątrz,

i najlepsze:

  • podjąć wszelkie prawnie dozwolone działania w celu osiągnięcia założonych celów.

W skład Zespołu – oprócz Wiceburmistrza, Jarosława Sadowskiego, weszli ci sami pracownicy Urzędu Miasta w Oleśnicy, którzy od samego początku byli zaangażowani zarówno w proces inwestycyjny, jak i w proces przed sądem. I to ci sami ludzie składali przed sądem wyjaśnienia, które były na tyle mało przekonujące, że doprowadziły do przegranej w sądzie pierwszej instancji. Ale teraz zostali powołani do Zespołu, więc powinni pracować efektywniej.  Powinni pracować efektywnie. POWINNI PRACOWAĆ.

Tak naprawdę nikt nie wie, czy burmistrz Michał Kołaciński zaprzątał sobie głowę sprawą TIWWALa, mając na uwadze fakt, że cała sprawa w zasadzie obarcza konto jego poprzednika. Jeszcze jako radny RdO miałem wrażenie, że proces sądowy toczy się swoim, leniwym tempem. Nikt z radnych nie pytał o wysiłki, jakie były podejmowane, by przekonać sąd do swoich racji i przechylić szalę zwycięstwa na korzyść oleśnickiego samorządu, ale też nikt ze strony burmistrza nie kwapił się, by z własnej inicjatywy radnych o tych wysiłkach informować.

Aż do momentu ogłoszenia wyroku dalece niekorzystnego dla Oleśnicy.

Wtedy widmo wielomilionowej przegranej zawisło nad oleśnickim budżetem. Burmistrz Kołaciński powołał wspomniany wyżej Zespół – przypomnę – złożony z ludzi, którzy nie zdołali przekonać sądu pierwszej instancji do swoich racji, który ma „odczarować” niekorzystny wyrok w apelacji. Warto w tym miejscu, że firma TIWWAL jest zaprawiona w bojach sądowych i pewnie już niejeden taki proces wygrała. I pewnie kolejnej batalii przeciwko etatowym radczyniom prawnym Urzędu Miasta Oleśnicy się nie boi.

Na ostatniej sesji burmistrz Kołaciński zapytany przeze mnie, dlaczego DOPIERO TERAZ podjęto tak zdecydowane kroki, odpowiedział „Bo teraz zapadł wyrok”. Taka odpowiedź sugerowałaby raczej, że wcześniej sobie głowy procesem nie zaprzątał.

By rozwiać wszelkie wątpliwości na temat tego, czy w ciągu ostatnich 2 lat burmistrz, jego zastępca i pracownicy UM podejmowali jakieś kroki w tej sprawie, czy też nie, wystosowałem do burmistrza Kołacińskiego zapytanie, którego treść przedstawiam poniżej:

Na odpowiedź czekam.

O tym, jak procedowano uchwałę repatriacyjną

Mieszkania dla repatriantów – idea ze wszech miar szczytna i godna pochwały, a temat – owszem – ważny (choć nie najważniejszy).

Na ostatniej sesji RM (28 kwietnia 2017) burmistrz Michał Kołaciński wniósł o rozszerzenie programu obrad o projekt uchwały w sprawie zapewnienia przez Gminę Miasto Oleśnica warunków do osiedlenia się nieokreślonej imiennie rodzinie polskiego pochodzenia w ramach repatriacji.

I chociaż osobiście zgadzam się z ideą repatriacji, o czym powiedziałem w trakcie dyskusji, to już sam tryb procedowania tej uchwały wzbudził moje wątpliwości.

Przede wszystkim dlatego, że sam projekt uchwały trafił do skrzynek mailowych radnych w środę o godzinie 16:01, w trakcie posiedzenia Komisji Ekonomiczno-Prawnej, a więc na niecałe 48 godzin przed sesją RM. Dla co najmniej kilku członków tej komisji ten projekt był zupełnym zaskoczeniem, dlatego też trudno mówić, o jakiejkolwiek dyskusji w tym temacie. Burmistrz bez wdawania się w szczegóły opowiedział o motywach tej uchwały. I tyle. Jedynie członkowie Komisji Oświaty mieli okazję (następnego dnia) podyskutować na temat uchwały ws. repatriantów.

Statut Gminy Miasto Oleśnica – uchwalony notabene przez Radę Miasta obecnej kadencji – określa 7-dniowy termin poprzedzający sesję RM na skuteczne powiadomienie radnych o sesji i i dostarczenie im projektów uchwał. Te statutowe 7 dni to czas, który radni mają na zapoznanie się z treściami projektów uchwał. Tym razem zamiast 7 dni radni mieli w zasadzie niecałe 48 godzin.

Podczas sesji zadałem pytania o to, czy w ogóle odbyły się jakiekolwiek dyskusje, konsultacje w tej – ważnej i szczytnej sprawie. Radny Paweł Bielański próbował powiedzieć coś na temat „pociągu repatriantów”, który rzekomo miałby stanowić swoiste „konsultacje społeczne W PRZENOŚNI” (sic!). Burmistrz Kołaciński natomiast powiedział o tajemniczych konsultacjach w ramach posiedzenia klubu radnych satelitarnych PiS.

Jeśli radny Bielański i burmistrz Kołaciński rozumieją „konsultacje społeczne” jako jakąś tam rozmowę w gronie „radnych satelitarnych PiS”, to ja osobiście takiemu pojmowaniu społeczeństwa obywatelskiego się sprzeciwiam.

Nie otrzymałem ŻADNEJ odpowiedzi na pytanie, czy ten projekt uchwały uzyskał opinię Społecznej Komisji Mieszkaniowej, która zajmuje się przydzielaniem mieszkań socjalnych i komunalnych i  której członkowie mają najlepszą wiedzę na temat potrzeb mieszkańców Oleśnicy w tym zakresie. Prawdopodobnie projekt uchwały repatriacyjnej w ogóle nie został z Komisją Mieszkaniową skonsultowany.

Zadawanie merytorycznych pytań spotkało się z nerwową reakcją burmistrza i „radnych satelitarnych PiS”. Zamiast dyskusji o konkretach na temat tego projektu uchwały, o danych, na podstawie których wszyscy radni mogliby podjąć decyzję o tym, by zagłosować za przyjęciem tej uchwały, wysłuchaliśmy krótkiego wykładu w wykonaniu radniej Beaty Krzesińskiej na temat „Czy Wy w ogóle wiecie KIM JEST REPATRIANT?”. Pani Beato: my wszyscy wiemy, kim jest repatriant. Naprawdę! Tylko niektórzy z nas chcieliby wiedzieć nieco więcej w sprawie, w której mieliby podnieść rękę ZA. Z przebiegu dyskusji wynika, że „radnym satelitarnym PiS” wystarczy puste słowo burmistrza Kołacińskiego, bez wdawania się w konkrety. Bez refleksji. Najwyraźniej nie każdego radnego stać na samodzielne myślenie.

Boże uchowaj przed taką demokracją!

Wcale bym się nie zdziwił, gdyby uchwała repatriacyjna, która została przegłosowana w trybie nadzwyczajnym, bez możliwości dyskusji na komisjach RM i bez opinii tychże komisji, miała coś wspólnego z niedawną wizytą Wojewody Dolnośląskiego w Oleśnicy.

Otóż sprawami ewentualnych repatriantów i uchwał repatriacyjnych w całym kraju zajmują się wojewodowie. To oni muszą przed rządem niejako „wykazać się”, że podległe im samorządy niższych szczebli chcą przyjmować repatriantów i są gotowe na ich przyjęcie. Z tego, co udało mi się znaleźć, to odzew dolnośląskich samorządów był niewielki: tylko Żmigród i Wińsko podjęły stosowne uchwały. Wojewoda Dolnośląski miał więc interes w tym, by w oleśniccy radni taką uchwałę przegłosowali. Co w zamian?

Mogę się tylko domyślać, że został zawarty swoisty pakt- pisany lub niepisany – w którym w zamian za przyjęcie repatriantów Wojewoda Dolnośląski obiecał interwencję w sprawie remontu oleśnickiego dworca kolejowego, który w opłakanym stanie wita podróżujących pociągami. A cała ta „dobra nowina” o remoncie dworca miałaby zostać upubliczniona w roku 2018 – w roku, w którym – zupełnie przypadkiem – odbędą się kolejne WYBORY SAMORZĄDOWE.

Dlaczego tak myślę? Otóż mam w pamięci reakcję – wręcz alergiczną – burmistrza Kołacińskiego i radnego Bielańskiego na najmniejszą sugestię w tym temacie. Zbagatelizowali pytanie, a ich odpowiedź była zbyt nerwowa, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości.

Dlatego proszę sobie przypomnieć niniejszy wpis, jeśli w przyszłym roku nagle usłyszycie o remoncie dworca kolejowego w Oleśnicy. I pamiętajcie, że w roku wyborczym nic nie dzieje się przypadkiem!

Projekt uchwały w sprawie pomników przyrody

W całym kraju drzewa wyżynane są na potęgę. Pozwala na to tzw. „lex Szyszko„, czyli ustawa, której wielkim orędownikiem był „pierwszy łowczy Czwartej Rzeczpospolitej”, pisowski „minister środowiska”, który ze środowiskiem ma tyle wspólnego, co słonie afrykańskie z pływaniem synchronicznym.

Na szczęście w samej Oleśnicy „lex Szyszko” nie jest nadużywane (odpukać w niemalowane!), ale już np. w sąsiedniej gminie w okolicy Gęsiej Górki wycięto w pień całkiem spory zagajnik brzozowy.

Na zimne należy dmuchać. Dlatego przygotowałem projekt uchwały pomnikowej, w którym proponuję objęcie ochroną pomnikową najpiękniejsze, najokazalsze i najciekawsze okazy drzew w naszym mieście. Jest to drugie podejście do tego tematu, pierwsze w obecnej kadencji. Dla mnie to sprawa honoru, bowiem do jego kontynuacji zobowiązałem się przed zarówno przed znajomymi jak i osobami żywo zainteresowanymi sprawą. W zeszłym tygodniu projekt został złożony do Biura Rady Miasta.

Zgodnie z prawem czy wbrew statutowi?

Kilka faktów w temacie wątpliwości co do go zgodności trybu zwołania sesji nadzwyczajnej przez Przewodniczącego Rady Miasta.

Każde posiedzenie Rady Miasta zwoływane przez Przewodniczącego Rady Miasta poprzedzone jest takim zawiadomieniem:

Warto zwrócić uwagę na formułkę „Na podstawie art. (…) ustawy o samorządzie gminnym ORAZ art. (…) Statutu (!!!) Miasta Oleśnicy. Formułka jest praktycznie taka sama. Od lat.


Podobna formułka dotyczyła również sesji UROCZYSTYCH. Od lat.

Zazwyczaj podobnie było w przypadku sesji nadzwyczajnych

i nieprzewidzianych w rocznym planie pracy Rady Miasta.

Jednak w przypadku sesji „nadzwyczajnej” zwołanej na 3. marca 2017 w podstawie prawnej brakuje stosownego artykułu Statutu.

Pozostaje pytanie: czy to przypadek, że brakuje podstawy prawnej w postaci aktu prawa miejscowego, który jest zbiorem przepisów regulujących m.in. organizację wewnętrzną gminy (miasta) i tryb pracy jej organów (Rady Miasta)? Czy jest to zwykłe przeoczenie Przewodniczącego, czy może celowe działanie, jeśli wziąć pod uwagę niezgodny ze statutem termin powiadomienia radnych o sesji?

Dodam tylko, że jest to chyba jedyny przypadek w historii oleśnickiego samorządu, w którym Przewodniczący Rady Miasta zwołuje sesję Rady Miasta Z POMINIĘCIEM STATUTU.

PRZYPADEK?

Miasto dopłacać nie może, ale… i tak będzie!

Dyskusja o śmieciach trwa w najlepsze. Rzeczowe argumenty i konkretne pytania spotykają się z wymijającymi odpowiedziami. Zamiast wypracować taki system naliczania opłat, który byłby jak najmniej dotkliwy dla uczciwych mieszkańców Oleśnicy – o co apeluje Stowarzyszenie Razem dla Oleśnicy – Urząd Miasta wybiera rozwiązanie najprostsze: sięgnąć GŁĘBIEJ do ich kieszeni.

Podobno przyczyną całej dyskusji jest ustawowy zapis, że system gospodarki odpadami komunalnymi (GOK) musi się samofinansować. Jak mantrę powtarzane jest zdanie:

„Miasto ma pobrać opłatę w takiej wysokości, aby pokryła wszelkie niezbędne do odbioru i zagospodarowania odpadów koszty”

Takie – jednoznaczne i bezwarunkowe stwierdzenie radni znajdują w dostarczanych im materiałach na temat GOK.

I wszystko byłoby ok. BYŁOBY, gdyby nie to, że w tych samych materiałach znajdują się wyliczenia oparte na błędnym założeniu, że wszystkie osoby ZAMELDOWANE w Oleśnicy będą taką opłatę uiszczać. A nie będą, bowiem różnica pomiędzy ilością osób MIESZKAJĄCYCH w Oleśnicy i wykazanych w deklaracjach, a ilością osób ZAMELDOWANYCH wynosi – bagatela – 4570. Oczywiście mieszkających jest o tyle mniej od zameldowanych.

Oznacza to tyle, że forsowana przez Burmistrza Sadowskiego wysokość opłaty na poziomie 12 złotych nie pokryje kosztów ponoszonych przez miasto. Deficyt i tak będzie i to wcale nie mały, bo około 800 tys. w 2017 roku i około 500 tys. w roku 2018. Tym samym przyczyna, z powodu której podnosi się opłaty wcale nie zostanie wyeliminowana. Nawet jeśli podwyżka na 12 zł zostanie uchwalona, to wcale nie wykluczone, że w przyszłym roku o tej porze nie pojawi się pomysł, by znów podnieść opłaty o kolejne 3-4 złote. W tym momencie po raz pierwszy warto zadać sobie pytanie o zasadność podwyżki.

I teraz najlepsze.

Na dzisiejszym posiedzeniu Klubu Radnych RdO, w trakcie dość burzliwej dyskusji w temacie, Burmistrz Sadowski przyznał, że jeśli nie uda się „odnaleźć” tych 4570 osób, faktycznie będziemy mieli dziurę w budżecie przeznaczonym na GOK. Po czym dodał, że mimo to kolejnej podwyżki nie będzie, bo wykładnia Regionalnej Izby Obrachunkowej jest taka, że – UWAGA – jednak można dopłacać do „systemu”.

Czyli mamy następującą sytuację: trzeba uchwalić podwyżkę, bo system musi się domykać, ale po podwyżce i tak nie będzie się domykać, więc miasto i tak będzie dopłacać, bo jednak system wcale nie musi się domykać.

Proste jak drut, prawda?

Po raz drugi zadajemy sobie pytanie: po co w takim razie ta podwyżka, skoro system – mimo, że musi się domykać, to i tak nie musi?

I zamiast tak przeorganizować cały system naliczania opłat, na bardziej sprawiedliwy, bardziej „samobilansujący się”, by nie sięgać do kieszeni mieszkańców po więcej i więcej, forsuje się rozwiązanie najbardziej wygodne, jednak mało efektywne i zbyt krótkowzroczne.

I już na koniec: załóżmy, że podwyżka opłat z 10 na 12 złotych zostanie uchwalona. Doprowadzi to do deficytu – niech będzie nawet „tylko” 700 tysięcy złotych w roku 2017. Z czegoś tę dziurę pokryć trzeba będzie. Czy powie nam Pan, Panie Burmistrzu Sadowski, które podwórka nie zostaną wyremontowane? Remonty których dróg zostaną odłożone na później? Które place zabaw zostaną „odłożone” na nie wiadomo kiedy?

Placek został rzucony

Trochę już minęło od chwili, gdy ostatni raz miałem czas, by cokolwiek tu napisać. Ci, którzy mnie znają, wiedzą co było najważniejszym powodem mojej nieobecności i że ów powód już minął. Szczęśliwie! 🙂

Ale nie o tym chciałem…

Od wczoraj media żyją jakimś rozłamem w  Razem dla Oleśnicy. Otóż uprzejmie donoszę, że informacje o rozłamie w RdO są przesadzone. Zapewniam, że rozłamu nie ma, jeśli wciąż jest miejsce na dialog. RdO powstało na skutek rozmów (dialogu) pewnej grupy osób, które połączył wspólny cel i wspólne idee. Warto byłoby sobie o tym przypomnieć i wciąż powtarzać dla utrwalenia. Do znudzenia.

Szkoda tylko, że coraz więcej do powiedzenia mają osoby, które o początkach RdO nie wiedzą absolutnie NIC.

Spotkanie RAZEM DLA OLEŚNICY już dzisiaj!

Zapraszamy na spotkanie Ruchu Społecznego „Razem dla Oleśnicy”


Przedstawimy na nim naszego kandydata na Burmistrza Oleśnicy – Michała Kołacińskiego.

Porozmawiamy o problemach naszego miasta, które wspólnie możemy rozwiązać.

Podyskutujemy o tym, czego mieszkańcy Oleśnicy oczekują od władz i jak te oczekiwania realizować. 


Wasze zdanie jest dla nas najważniejsze! Budujemy obywatelską Oleśnicę. RAZEM!

Czas: dzisiaj, godzina 19.00.

Miejsce: Korelat, ul. Kochanowskiego 5, Oleśnica.

Drzewo Roku 2014: głosowanie

Mili Państwo, Drodzy Oleśniczanie, Szanowni Internauci,

od dzisiaj można głosować w ogólnopolskim plebiscycie na Drzewo Roku 2014.

Bardzo Was proszę o głosowanie w konkursie Drzewo Roku na Dąb Dragonów:

www.drzeworoku.pl

Promocja naszego miasta leży, zabytki się rozlatują, władze nie chcą objąć wartościowych drzew ochroną prawa i ustanowić ich pomnikami przyrody…
Dąb Dragonów jest wyjątkowy, do tego bardzo piękny i wciąż żywy! Na własne nieszczęście stoi na działce przeznaczonej pod zabudowę wielorodzinną i niebawem może zniknąć.
Zwycięzcy konkursu na Drzewo Roku nikt nie ruszy, dlatego to takie ważne. I Oleśnica zyska promocyjnie!
Głosowanie trwa ok 30 sekund, można oddać 1 głos na adres e-mail (otrzymujemy link do kliknięcia, potem trzeba wpisać głupawe kody i już).

Dab_Dragonow_2_

Dąb Dragonów. Foto: Tomek Pikuła, Klub Gaja

 Serdecznie dziękujemy!

Dab_Dragonow_3_

Foto: Tomek Pikuła, Klub Gaja

Apel obywatelski

W związku z ostatnimi doniesieniami medialnymi dotyczącymi wypowiedzi Burmistrza Jana Bronsia na temat strat przynoszonych przez ATOL sp. z o.o., w który miał on już „na etapie planowania inwestycji” wiedzieć – a nawet wręcz zakładać – że spółka będzie deficytowa i że miasto – zawsze i mimo wszystko – będzie pokrywać straty spółki, zwracam się z obywatelskim apelem do internautów – czytelników DlaOlesnicy.org – o pomoc w odnalezieniu materiału źródłowego, czyli archiwalnej wypowiedzi, w której RZECZYWIŚCIE TAKIE STWIERDZENIA PADŁY.

Apel ten kieruję również do redakcji WSZYSTKICH oleśnickich mediów: portalu MojaOlesnica.pl, Panoramy Oleśnickiej i portalu Olesnica24.com oraz Oleśniczanina i portalu olesnica.naszemiasto.pl. Z pewnością dysponują one przepastnymi archiwami własnymi – zarówno papierowymi, dźwiękowymi, jak i video – w których z pewnością taka wypowiedź by się znalazła. Może to być nagranie z sesji Rady Miasta, protokół komisji rady, wywiad lub korespondencja, itp. itd…

Warunki są dwa:

  1. materiał musiałby zostać zarejestrowany przed zakończeniem budowy (czy też rozbudowy) ATOLA, a więc przed lutym 2012 roku, kiedy to dokonano ostatecznego otwarcia rozbudowanego kompleksu;
  2. w materiale powinno paść wyraźne stwierdzenie, że ATOL deficytowy będzie zawsze (!!!) i że Urząd Miasta będzie zawsze (!!!) musiał pokrywać straty swojej spółki z miejskiego budżetu.

Wszelkie sygnały, ślady takich wypowiedzi proszę kierować na mój adres mailowy: siedlaq@gmail.com.

Sprawa jest o tyle istotna, że skoro istniały takie prognozy, że ATOL będzie wiecznie niedochodową spółką, to nie wyobrażam sobie, by wówczas Burmistrz zataił je przed opinią publiczną. Należy zatem przyjąć założenie, że do mediów takie informacje się przedostały i że gdzieś media je odnotowały.

Przyznam szczerze, że przeszukałem oleśnicki internet wzdłuż i wszerz, i na żadną taką wypowiedź nie natrafiłem. A bardzo chciałbym móc wierzyć słowom Burmistrza Jana Bronsia. Jest to kwestia zaufania mieszkańca Oleśnicy do osoby, która sprawuje władzę, ot co…

normal_atol